Reklamy funduszy inwestycyjnych podpowiadają, że fundusze inwestycyjne
stabilnego wzrostu są prawie idealnym rozwiązaniem na czas bessy. Czy
jest to prawda? Postaram się nieco nakreślić temat w poniższym poście.
Zauważ koniecznie, że fundusze inwestycyjne stabilnego wzrostuskładają
się głównie z dwóch czynników. Pierwszy z nich, to bezpieczne aktywa,
czyli te notowane poza gpw w warszawie. Drugi czynnik, to akcje spółek
notowanych na gpw w Warszawie. Ważną kwestią jest to, jaki procent
stanowią akcje w portfelu inwestycyjnym funduszu inwestycyjnego.
Czas hossy:
Warto wiedzieć, że na czas hossy fundusze inwestycyjne stabilnego wzrostu
są instrumentem małoodpowiednim. Prawdą jest, że akcje w tym okresie
zyskują na wartości, a za tym zyskuje cały fundusz. Jeżeli jednak akcje
zyskują na wartości, to dlaczego całości środków nie trzymac na funduszu
akcyjnym? Takie rozwiązanie z ekonomicznego punktu widzenia jest
dużo bardziej opłacalne.
Czas bessy:
Tutaj sytuacja ma się nieco inaczej. Czas bessy, to spadek cen akcji, ale
też lekki wzrost pozostałych aktywów notowanych w funduszu. Niestety
w czasie bessy, rosnące aktywa rzadko przewyższają swoją siłą wzrostową
taniejące aktywa, więc taki fundusz nie wydaje się być do końca dobrym
rozwiązaniem.
Najlepszym rozwiązaniem są więc fundusze akcyjne na czas hossy,
a w czasie bessy...niekoniecznie fundusze inwestycyjne stabilnego wzrostu.
Na czas bessy warto zastanowić się nad funduszami pieniężnymi (to
w pierwszej koleności) oraz funduszami obligacyjnymi, które są lekko
więcej dymaniczniejsze od funduszy pieniężnych, jednak do końca
nie zabezpieczają inwestycji.